W ostatnich miesiącach mniej pisałem i w ogóle zajmowałem się blogiem KMC i robiłem to absolutnie świadomie. Bardzo intensywnie zająłem się pracą w ASDIMO, dzięki czemu mogłem trafić do jeszcze szerszej grupy odbiorców z tym co mam do zaproponowania. Wyjście poza kontekst muzyczny i kontakty z biznesem to dla mnie olbrzymia dawka nowych doświadczeń i wiedzy, którą wspaniale można wykorzystać w naszej branży artystycznej. Steve Jobs mawiał, że innowacja to wprowadzenie wiedzy i doświadczeń z jednej branży do drugiej. To twórcze wykorzystanie pomysłów z jednej dziedziny w innych kontekstach. I takiej dawki innowacji potrzebują muzycy w Polsce i nie tylko w Polsce. Dochodzą do mnie informacje z niemieckiego rynku (jakby nie patrzeć największego rynku muzycznego w Europie), gdzie organizuje się konferencje, wykłady, czy warsztaty na temat tego jak wykorzystać marketing i wiedzę o rynku, by na nim zaistnieć. Mówi się o muzyku jako o produkcie, o tym by znaleźć swoją niszę na rynku, o odpowiedniej promocji. Szkolenia prowadzą menadżerowie Salzbuger Festspiele, czy Filharmonii Berlińskiej , i na pewno są w Polsce artyści, dla których taka wiedza jest „chlebem powszednim”, jednocześnie wedle moich informacji są to jednostki. Ludzie, którzy intuicyjnie wyczuwają potrzebę takiego działania. A przydałoby się jakieś bardziej systemowe podejście, edukacja u podstaw. Moje dotychczasowe doświadczenia z naszymi uczelniami artystycznymi, gdzie starałem się zainicjować tego typu podejście, nie skończyły się najlepiej. Ale może nie tędy droga. Lepiej szukać sprzymierzeńców poza instytucjami. Takim przykładem są Oboe Masterclasses w Zielonej Górze i ich pomysłodawca Michał Mogiła, człowiek pełen kreatywności i pozytywnej energii. II edycja kursów „sprzedała się” w ciągu dwóch dni od ogłoszenia naboru. To wielki sukces i życzę zielonogórskim kursom fantastycznego rozwoju. Cieszę się też, że mogę w nich brać udział jako specjalista od motywacji i zarządzania karierą.
Wracając do uczelni. Kiedy rozmawiałem z kilkoma wysoko postawionymi osobami w jednej z uczelni artystycznych i z moich ust padło słowo marketing, to zauważyłem przyspieszony oddech (nie wynikający bynajmniej z entuzjazmu) i lekki strach w oczach. Człowiek tak już ma, że trochę boi się tych rzeczy, których nie zna. Z drugiej strony uczelnie artystyczne to strefa budżetowa, więc nikt nie musi dbać o zyski. A jak nie musi to najczęściej nie dba. Muzyka to też biznes i warto sobie z tego zdać sprawę. Korzyści są olbrzymie, bo można być o krok przed konkurencją.
p.s. dobre wieści z Gdańska. Po nominacji do Sztormu Roku i Fryderyków nasz NeoQuartet dostał nominację do Pomorskiej Nagrody Artystycznej za 2011 rok – trzymajcie kciuki.


Wielu z nas muzyków, artystów zdaje sobie sprawę z potrzeby ciągłego podnoszenia swoich umiejętności, zdobywania nowej wiedzy. Od małego jeździmy na różnego rodzaju kursy mistrzowskie, warsztaty. Doskonalimy się na różnego rodzaju seminariach, lekcjach otwartych i część z nas robi to niewątpliwie ze względu na rozwój, jednocześnie są też tacy, którzy robią to ze względu na możliwość późniejszego wpisania w życiorysie informacji u kogo pobierali nauki. Nie chcę tu wnikać w ocenę tych motywacji, bo fanów jednej jak i drugiej opcji znalazłoby się bardzo dużo i każdy byłby przekonany o słuszności swojej prawdy. Chcę postawić tezę, że jest wśród nas potrzeba ciągłego rozwoju i każdy myślący człowiek rozumie, ze warto się uczyć od ludzi, którzy osiągnęli w naszym mniemaniu sukces, którzy po prostu działają skuteczniej. Warto jest przy tym mieć przekonanie, że jeśli ktoś coś umie, to oznacza to, że każdy może się tego nauczyć, wystarczy zapytać go jak to zrobił.
Tak się złożyło w te wakacje, że wysłaliśmy nasze dzieci na cały lipiec do dziadków. A że mamy to szczęście, że i moi rodzicie i Bogusi mieszkają w Białymstoku, to wiedzieliśmy, ze dziadkowie świetnie sobie dadzą radę sami i będą się wzajemnie wspierać w opiece nad wnukami. Odwieźliśmy je, zasugerowaliśmy, ze czeka ich wspaniały miesiąc, przepełniony świetną zabawą i wspaniale spędzonym czasem i odjechaliśmy w stronę Gdańska.
Właśnie wróciłem ze słonecznej Italii. Spędziłem tam ponad tydzień przygotowując fantastyczny projekt operowy i przyznam się szczerze, że na nowo zakochałem się w tym wspaniałym gatunku muzycznym. „Otello” Verdiego, historia o miłości, zdradzie, zazdrości. Duża dawka pięknej, miejscami bardzo emocjonalnej muzyki włoskiego geniusza. Projekt przygotowany w kooperacji polsko – włoskiej, gdzie scenografię stanowiła architektura pięknego pałacu na Piazza del Popolo w Ascoli Piceno (patrz zdjęcie).
Na jednym ze swoich szkoleń „Zaplanuj swój artystyczny sukces” przekonałem się jak istotne jest to gdzie chcemy dojść, dokąd chcemy zmierzać. Jak ważne jest uświadomić sobie swoje pragnienia. Nie pragnienia ludzi wokół nas, przyjaciół, znajomych, również nie te pragnienia narzucane nam przez media i wszechogarniającą nas reklamę. Chodzi o te własne, głęboko uświadomione pragnienia, te wypływające z głębi każdego nas. Nie jest łatwo do nich dotrzeć, odnaleźć je w sobie, ale jest to możliwe. Wymaga to odrobinę wyciszenia i spokoju….
Są takie momenty w życiu każdego z nas, gdy coś się zmienia w sposobie naszego myślenia. Na pewno drogi czytelniku miałeś taką sytuację, gdy pod wpływem jakiegoś wydarzenia, zmienił Ci się pogląd na pewne sprawy. Najprostszy przykład dotyczy naszego postrzegania Św. Mikołaja:). Przez wiele lat wierzyłeś, że jest pewien starszy Pan, który przynosi prezenty dla wszystkich na świecie (w jedną noc), a potem , może pod wpływem odklejonych wąsów u wujka lub pod wpływem życzliwego kolegi lub koleżanki, który rozwiał Twoje młodzieńcze fantazje, zmieniłeś zdanie. Od tej chwili wszystko było inne. Prawdopodobnie dostrzegłeś, że dawanie prezentów jest nawet przyjemniejsze niż ich dostawanie. Przeżyłeś coś co jest nazywane zjawiskiem AHA , a fachowo to nazywając nastąpiła zmiana postrzegania paradygmatu rzeczywistości. Niektórzy nazywają to zmianą przekonań, czyli rożnych idei, o których sadzimy, że są prawdziwe i których używamy jako podstawy codziennych działań. Przekonania te mogą być wyzwalające jak i ograniczające.
Wczoraj ,4 maja w internetowym Radiu Wnet odbyła się audycja na temat promocji i rynku pracy młodych muzyków. W audycji GRA – MY „O co gramy?” autorstwa Karoliny Marchlewskiej pojawiły się prof. Jagna Dankowska – prorektor do spraw studenckich i kontaktów zagranicznych Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, Izabella Dargiel - z agencji artystycznej Filharmonia, byłem tam również ja Paweł Kapica, choć w studiu mnie nie było:). Dzięki audycji udało mi się po raz kolejny poszerzyć strefę komfortu (z technicznego punktu widzenia), bo brałem w programie udział prosto z mojej domowej, gdańskiej kuchni (niektórzy nazywają ją kuchnią artystyczną, ze względu na wiszące tam prace plastyczne moich wspaniałych dzieci –kawałek widać na zdjęciu) używając fantastycznego narzędzia komunikacyjnego nazywanego Skype.
Wszystko udało się tak jak planowaliśmy i jeszcze raz dziękuje Karolinie Marchlewskiej za zaproszenie. Jestem przekonany, że przekazaliśmy szereg cennych informacji, jak i sporą dozę pozytywnego myślenia, jakże przydatnego dla każdego kto chce działać. Zresztą możesz przekonać się samemu, czy te informacje są przydatne również dla Ciebie słuchając zapisu audycji na




Śledź mnie!